in Relacje, Ślub

Nasz ślub: książka zamiast kwiatów

at
nasz-slub-ksiazka-zamiast-kwiatow

Coraz więcej nowożeńców prosi swoich gości o przyniesienie zamiast kwiatów ślubnych zabawek, wina, kuponów lotto… I chociaż wszystkie te pomysły wydają się atrakcyjne, my od samego początku wiedzieliśmy, że najlepszym prezentem będą dla nas książki.

Wszystkim członkom naszego Komitetu Organizującego Ślub Na Odległość spodobał się ten pomysł, nie brakowało jednak obaw: czy książki się nie powtórzą? Czy nie skończę z dwudziestoma egzemplarzami numeru jeden z półki bestsellerów Empiku? I wreszcie czy to nie za duży problem? W końcu nie wszyscy nasi mili goście znają mój gust literacki, będą może głowić się wiele tygodni nad wyborem któregoś tytułu.

Tymczasem bukiet kwiatów można zamówić dzień wcześniej w kwiaciarni, czasem nawet dobrze mu się nie przyglądając, a para młoda szybko odda wiązankę w ręce świadków i nigdy się nie dowie, kto przyniósł śliczne słoneczniki albo cudne lilie. Inaczej rzecz ma się z książką, tym bardziej, że poprosiliśmy wszystkich o wpisanie wewnątrz własnoręcznej dedykacji.

Nie jestem chyba w stanie napisać, ile radości przyniosły mi te książkowe prezenty, które w założeniu miały być tylko skromnym zamiennikiem kwiatów, małym dodatkiem.

Stały się jednak dla mnie chyba najcenniejszą pamiątką ślubną.

Żadna księga gości czy zdjęcia z fotobudki nie mogą się równać z naszymi prezentami.

Dlaczego?  

Już wyjaśniam:

 

  • Książka wiele mówi o obdarowującym  – zawsze kiedy kogoś odwiedzam, prędzej czy później, dziwnym zrządzeniem losu, znajduję się w okolicach domowej biblioteczki. Uwielbiam przeglądać tytuły książek, które kolekcjonują moi gospodarze. Czasem od razu znajduję pokrewne dusze, które na honorowym miejscu trzymają XIX-wieczne perełki, Maud Montgomery, Austen, Sienkiewicza, Gaskell, Dumasa, Rodziewiczównę, Musierowicz… Innym razem dostrzegam nowości, które mogą w przyszłości stać się ulubieńcami zamieszkującymi na mojej półce. Tak jak domowe biblioteczki, książki podarowane nam przez weselnych gości powiedziały nam wiele o nich samych: o tym, co uważają za ważne, co ich pasjonuje, co jest bliskie ich sercu.

 

  • Książki mówią o tym, jak nas postrzegają nasi bliscy i czego nam życzą – sama myśl o tym, że ktoś poświęcił chwilę na zastanowienie się, co właściwie nam się spodoba, co będzie dla nas pomocne, zabawne, interesujące, sprawia, że prezent staje się jeszcze bardziej wyjątkowy i “nasz”. Możemy też domyślać się, czego nam życzą nasi goście: emocjonujących podróży, smacznych posiłków, niezwykłych przygód, wielkiej miłości, uroczych dzieci, głębokiej wiary….

 

  • Dedykacja wewnątrz książki nie zginie i będzie odczytywana zawsze, gdy ktoś sięgnie po dany tytuł. może będziemy to my, może nasze dzieci albo wnuki…. Kartki weselne są piękną pamiątką, ale dużo łatwiej je zgubić lub schować na dłuższy czas w szufladzie. My natomiast na nasze “kartki” patrzeć będziemy codziennie, myśląc o wszystkich tych, którzy zapełnili nasz pierwszy wspólny regał dobrymi życzeniami, ciepłymi myślami i pięknymi historiami.

 

P.S.  A co z obawami? Otóż kochani, nie powtórzyła się ani jedna książka! Co więcej, dwie nieznane sobie rodziny, zupełnie niezależnie od siebie, podarowały mi po jednej części z jednego cyklu książek (jedna rodzina część pierwszą, druga rodzina część drugą). Prawie wszystkie książki to dla mnie nowości, czytałam wcześniej może dwa tytuły, jednak do obu wrócę z wielką chęcią, bo bardzo mi się spodobały.

 

Aniela

  • Świetny pomysł, razem z partnerem kochamy czytać i jesteśmy jeszcze przed ślubem, więc muszę o tym pamiętać na przyszłość 🙂 Jadłonomia, właśnie tej książki potrzebuje, blog jest bardzo pomocny w kuchni, ale jednak co książka, to książka 😉 pozdrawiam

    • Ja już nie mogę się doczekać gotowania z tymi książkami, tylko zastanawiam się, czy w Hiszpanii znajdę wszystkie składniki:) ostatnio odkryłam wreszcie, gdzie kupić kasze jaglaną;)

      • No z tymi składnikami to ciężko jest, sama biegałam i szukałam przypraw do niektórych dań, nawet krąży legenda o niepalonej kaszy gryczanej w Eroskim, ale ja jej nie widziałam nigdzie 😉

  • Też mamy taki plan, że będziemy prosić gości o książki, ja jestem książkoholikiem totalnym, mój narzeczony też, dlatego to jest idealny prezent. 🙂

    • W dodatku to jest prezent, który „odkrywasz” jeszcze długo po weselu. Już samo układanie książek na półkach i przeglądanie od czasu do czasu dedykacji sprawia, że wracasz myślami do ślubu:) Jestem pewna, że będziecie zachwyceni:)

  • 9.09. brałam ślub i u nas różniej była prośba by zamiast kwiatów podarować książkę. Praktycznie wszyscy się do tego dostosowali! Pomogła pewnie lista naszych propozycji, którą zrobiliśmy z narzeczonym (funkcjonowała wśród naszych znajomych i przyjaciół, chociaż dwie ciocie poprosiły o link i jak się okazało wybrały pozycje o których i tak już myślały!). Dzięki liście i możliwości anonimowej rezerwacji część książek była „bezpieczna” i nie mogła się powtórzyć. Co jednak zabawne – niektóre książki nie zostały zarezerwowane a i tak je otrzymaliśmy! Absolutnie żaden tytuł się nie powtórzył! Za to nasza biblioteczka z książkami fantasy, sci-fi, bajkami itp urosła do wspaniałych rozmiarów. I masz rację – żadna księga gości nam tego nie zastąpi ( z wyjątkiem książek, w których niestety nie znaleźliśmy dedykacji i teraz szukamy darczyńców). 😉

    • W pewnym momencie również myślałam o przygotowaniu jakiejś pomocniczej listy książek, ale: a) naszą uwagę pochłonęły w 100% formalności, których przy ślubie z obcokrajowcem było mnóstwo b) całkiem spodobał mi się pomysł, by po prostu zostawić wolną rękę naszym gościom i w ten sposób mieć książki, które nie tylko nam, ale i im przypadły do gustu:)