in Podróże, Życie w Hiszpanii

Plany na czerwiec

at
plany-na-czerwiec

Bardzo lubię czytać o planach moich ulubionych blogerów (m.in. Kasi z bloga worqshop, która co miesiąc zdaje sprawę z tego, co udało jej się osiągnąć za pomocą małych celów). Dlatego też sama zdecydowałam się napisać o tym, co będzie się u mnie działo w czerwcu. A zapowiada się sporo ważnych zmian.

Czerwiec to dla mnie miesiąc, w którym kończy się pewien rozdział i otwiera zupełnie nowy. We wrześniu przeprowadziłam się do Valladolid, miasta w środkowej Hiszpanii, aby zrealizować tu część studiów doktoranckich w ramach programu Erasmus. Dwa dni po przyjeździe znalazłam także pracę – zostałam nauczycielem angielskiego w szkole językowej. Na refleksję z tym związaną przyjdzie jeszcze czas. Chętnie też opowiem Wam więcej o mojej pracy tutaj i doświadczeniu, które zdobyłam.

Zakończenie pracy

Pracę w akademii, zgodnie z umową, kończę w połowie czerwca, ponieważ przenoszę się na południe Hiszpanii – do Andaluzji, na Costa del Sol. W związku z końcem roku szkolnego ostatnie tygodnie to przede wszystkim egzaminy, wypełnianie raportów dotyczących postępów moich uczniów i spotkania indywidualne z rodzicami moich dzieciaczków. W przyszłym roku czeka ich praca z nowym nauczycielem, dlatego też chcę zostawić jak najwięcej przydatnych informacji o moich uczniach, tak, by ułatwić pracę mojej następczyni.

To także momenty rozstań i pożegnań, będę tęsknić zarówno za maluchami, choć nie raz wystawiały moją cierpliwość na próbę, jak i za moimi dorosłymi uczniami i ich poczuciem humoru. Bardzo lubię pracę z dorosłymi, bo mają w sobie mnóstwo entuzjazmu i wiele interesujących rzeczy do opowiedzenia (szczególnie podczas speakingu;)).

Kończę moją pracę z dużą dozą satysfakcji i świadomością, że robiłam coś, co pozwoliło także mi samej na rozwój i ćwiczenie swoich umiejętności.

Pożegnanie z Valladolid

Valladolid stało się moim domem na ostatnie dziewięć miesięcy i muszę przyznać, że mimo dość surowej zimy (jak na Hiszpanię), będę wspominać pobyt tutaj z uśmiechem na ustach. Przede wszystkim samo miasto jest urocze, wystarczająco duże, aby zaspokoić potrzeby kulturalno-zakupowo-spacerowe, ale i wystarczająco „przytulne”, aby móc dotrzeć do najważniejszych obiektów pieszo i nie czuć się obco.

Przed wyjazdem czeka nas na pewno swego rodzaju pożegnanie z Valladolid, a więc spacer z aparatem w ręku i odwiedzanie ulubionych miejsc.

Przeprowadzka na południe Hiszpanii

Wbrew pozorom lubię przeprowadzki. Są dla mnie synonimem nowego rozdziału i symbolem nieprzewidywalnej przyszłości. Tak samo jak wizyty na lotniskach, przeprowadzki są początkiem przygody, i choć moja rozsądna natura na początku drży w obawie przed nowościami, to jednak ostatecznie dusza włóczykija zwykle wygrywa. Mam za sobą naprawdę sporo przeprowadzek, a ta ostatnia, z Polski do Hiszpanii, nauczyła mnie tego, jak niewielu rzeczy naprawdę potrzebuję. Mam nadzieję, że ta nadchodząca zmiana miejsca zamieszkania także pomoże mi zwrócić uwagę na to, co rzeczywiście chcę przy sobie mieć.

Nietrudno też zrozumieć mój entuzjazm, jeśli weźmiemy pod uwagę miejsce, do którego się przeprowadzam. Perspektywa spędzenia najbliższych miesięcy (może nawet roku) w odległości dziesięciu minut od plaży to coś, o czym marzy wiele osób (chociaż zdaję sobie sprawę, że niektórzy od ciepłych krajów wolą północne klimaty). Ja jednak jestem zdecydowanie ciepłolubna, a spokojny tryb życia Hiszpanów bardzo do mnie przemawia. Postaram się przesłać Wam jak najwięcej ciepłych promieni słonecznych i andaluzyjskich widoków na Instagramie🙂

Jak widzicie czerwiec w tym roku zapowiada się całkiem przełomowo i pracowicie, ale myślę, że będzie także doskonałą furtką otwierającą wiele nowych możliwości. Ja sama z przyjemnością zabiorę Was ze sobą w moją podróż, jeśli tylko macie ochotę:)

Jakie są Wasze plany na czerwiec? Planujecie raczej odpoczynek czy motywowani letnim słońcem stawiacie czoła nowym wyzwaniom?

 

 

 

Aniela

  • Też lubię przeprowadzki. A wiele osób na nie narzeka, że znowu trzeba wszystkie rupiecie przenosić, nowe mieszkanie urządzać. Ej tam, ej tam, bo organizacja przeprowadzki zależy tylko od Ciebie. Powodzenia na Costa del Sol. To dość głośne (dużo się dzieje latem), słoneczne miejsce o optymalnej pogodzie i świetnej komunikacji (autostrady, transport miejski i lotnisko). Często bywamy z mężem w tych rejonach a na początku lipca planujemy spotkanie hiszpańskich Polek z Klubu Polek na Obczyźnie gdzieś w okolicach Malagi. Jak będę na miejscu i mój wyjazd poza Hiszpanię nie wypali to na nim będę i również zapraszam Ciebie. Pozdrawiam 🙂

    • Dorota, bardzo dziękuję i będę czekać na informację od Ciebie, bo chętnie wezmę udział w takim spotkaniu:) Do tej pory mieszkałam w Marbelli tylko latem, więc jestem bardzo ciekawa, jak się mieszka po wyjeździe turystów:)

  • To musi być piękne miejsce. Mnie od lat fascynuje Gibraltar w większości zajęty przez ogród botaniczny – a to jak widzę nie daleko 🙂 Nigdy jeszcze nie byłam tak daleko ale mam nadzieję się wybrać.

    • Jak widzę ślicznie malujesz, szczególnie motywy roślinne. Myślę, że znalazłabyś w Hiszpanii sporo artystycznych inspiracji, także kiedy tylko czas pozwoli, przyjeżdżaj:)

  • Hiszpania jest naprawdę super 🙂 Ma tyle wspaniałych miejsc, jak choćby to w którym spędziliśmy nasz urlop czyli wybrzeże Costa Blanca 🙂 Powodzenia w takim razie 🙂

  • Zazdroszczę Hiszpanii, piękny kraj! 🙂 No i oczywiście powodzenia w przeprowadzce 😀 A mnie też to niedługo czeka 😀

    • Przeprowadzasz się za granicę czy raczej zmieniasz miejsce w Polsce? Chyba najlepiej spojrzeć na przeprowadzkę jako na coś, co otwiera nowe możliwości. Na przykład nowa trasa do biegania, nowa droga do pracy, nowy park na rogu itd. Tyle miejsc do odkrycia:)

      • Póki co w Polsce – czas zmienić malutką, studencką kawalerkę na coś większego 🙂 Ale ogólnie z narzeczonym myślimy czy w przyszłości nie wyjechać. Zobaczymy 🙂 A sam fakt przeprowadzki mnie cieszy bardzo! 😀